Kobieta, która nie bała się Nazistów

Magda Knedler kreśli historię Stanisławy Leszczyńskiej, położnej, która od kwietnia 1943 roku pracowała w obozie koncentracyjnym. Tania Ksiazka – Położna z Auschwitz to poruszająca historia, ubrana w fabułę, dzięki której poznajemy postać, która przede wszystkim podchodziła do swojej pracy jak do posłannictwa. Zadanie Leszczyńskiej było ściśle związane z jej zawodem, ale nie ograniczała się wyłącznie do tego, starała się nieść pomoc, również duchową. Czuwała przy łóżkach swoich pacjentek, oferowała modlitwę i przede wszystkim starała się wnieść trochę światła w ich szare, przerażające życie.

W publikacji nie ma miejsca na zbędne opisy i dywagacje odautorskie. Autorka pozwala czytelnikowi zatopić się w historii i samemu wyciągać z niej wnioski. Na uwagę zasługuje bardzo dobrze przeprowadzona praca nad tłem historycznym, które jest adekwatne i detalicznie odwzorowane. Znajdziemy tu też relacje świadków i tych, którzy byli pacjentami Leszczyńskiej, zarówno kobiet, które pielęgnowała, jak i dzieci, które dzięki niej przeżyły.

Rozkaz nie jest święty. Życie jest

Położna, zwana przez swoje pacjentki czule Obozową Mamą, częstokroć mierzyła się z surowymi zasadami obozu, niejednokrotnie łamiąc przykazania przełożonych. Nie zezwoliła, pomimo nacisków, na terminowanie żadnej ciąży, a tym więźniarkom, którym groziły z tego tytułu konsekwencje albo ukrywała, albo pomagała rodzić w innych miejscach niż lazaret. Najczęściej w szopie, składzie narzędzi, bez dostępu do podstawowych środków sanitarnych. Potrafiła postawić się samemu Mengele, który nigdy jej nie zaraportował, uznając ją za jedną z lepszych pracownic bloku.

Dokumenty, które zachowały się w obozie świadczą o tym, że Leszczyńskiej udało się podczas pełnienia służby uratować ponad 3.000 dzieci. Każdy poród, który odbierała zakończył się sukcesem, nie zmarło żadne dziecko. Nie potrafiła pomagać do końca tym, których potomków odbierano od matki, by zasiliły szeregi domów adopcyjnych w III Rzeszy, ale starała się im nieść pocieszenie. Za każdym razem, mimo wycieńczenia, braku podstawowych narzędzi sanitarnych, starała się działać dla dobra pacjentek. Wedle relacji świadków była jedyną osobą w białym kitlu, której się nie bano i której ufano. Jej historia przybiera na sile po zakończeniu II wojny światowej, kiedy nie szukała rozgłosu i nikomu nie chwaliła się swoimi dokonaniami. Uważała je za naturalne, przeprowadzone z szacunku do pacjenta i ludzkiego życia, które uważała za święte.

Kawa zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com